Cattleye to grupa storczyków, z którymi zupełnie nie mogę się dogadać. Przewijało się ich trochę przez moje parapety, ale niestety większość z nich nie przeżyła. Mimo wszystko rok temu postanowiłam znowu spróbować i kupiłam kolejną już hybrydę. Miała piękne korzenie i kwitła 1 kwiatem, który utrzymywał się dość długo. Całe lato i jesień aż do pierwszych przymrozków spędziła na balkonie, podlewana bardzo rzadko. W międzyczasie wypuściła 3 nowe psb. Pąki wyszły z 2 i to w całkiem sporej ilości. Na pierwszej były 3 pąki, a na drugiej aż 5 (z czego 1 przez przypadek urwałam) Do tej pory otworzyły się 4 z nich. Już teraz wygląda pięknie. Niestety nie pachnie, ale za to kwity utrzymują się ok 6 tygodni.
Moja przygoda ze storczykami rozpoczęła się w lutym 2009r., kiedy to na urodziny dostałam piękną Miltonię. Przez moją nadgorliwość roślina szybko straciła życie, ale skutecznie zaszczepiła we mnie miłość do tych kwiatów. Dalsza część mojej "choroby" bardzo szybko się rozwinęła. Dzisiaj mam już całkiem sporą kolekcje tych roślin, którą będę powoli prezentowała w tym blogu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cattleya. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cattleya. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 11 marca 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)